|
Witam - Witold, Rosa i Janek
|
|||||
|
Pierwsza historia - W srodkowej Kalifornii pare lat temu dwoch kumpli, uczniow szkoly sredniej, spacerowalo samotnie w nocy, o wpol do drugiej lub drugiej nad ranem. Zaszaleli troche - jakies narkotyki - wydawalo im sie ze szpanuja w ten sposob - zazyli rowniez troche LSD i wyglupiali sie, szli srodkiem drogi szybkiego ruchu i wydawalo im sie, ze moga szybowac jak ptaki. Przechodzili wlasnie przez most i jeden z nich szedl dalej srodkiem drogi, a drugi wskoczyl na balustrade - usilowal on przymocowac line do balustrady. Gdy szedl gora szukajac najlepszego miejsca na umocowanie liny, jego kumpel na dole na srodku mostu popatrzyl na niego i powiedzial: "Mysle, ze cie zastrzele." Przypominam, ze byli to kumple z tej samej klasy, bliscy przyjaciele. Chlopak bedacy na balustradzie popatrzyl w dol i zapytal: "Co mowisz?" "Mysle, ze cie zastrzele." "Aha, na pewno! Nie zrobilbys tego!" - i zeskoczyl na dol, podchodzac do kumpla. Kumpel powiedzial: "Mysle, ze to zrobie." Chwycil go za pasek od spodni, wystawil dwa palce, przysunal je do klatki piersiowej mlodego mezczyzny i powiedzial: "Bum, nie zyjesz!" I kolega natychmiast padl na ziemie, martwy. Wezwano odpowiednie wladze, ktore stwierdzily, ze nie bylo tam zadnego pistoletu, nie bylo kuli, nie bylo rany, a mimo to podzas sekcji zwlok odkryto, ze jego serce rozerwalo sie dokladnie tak, jak gdyby zostalo rozerwane przez kule. Umysl chlopaka byl przekonany, ze kolega mial pistolet, byl przekonany, ze pociagnal on za spust, byl przekonany, ze dostal strzal prosto w serce - i nastapila natychmiastowa smierc.
Mocne, nie? <-------> Mowimy tu o poteznych silach, ktorych dzialaniom podlegamy w naszym zyciu bez wzgledu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawe, czy nie. Wytwor naszej wyobrazni? Tak, w obydwu wyzej opisanych wypadkach ludzie ci w swojej wyobrazni wytworzyli strach przed smiercia, silne przekonanie, wiare w to, ze musza umrzec - i oboje poniesli smierc. To sa wlasnie rzeczy, ktorych sie boimy, ktore wywoluja w nas stres - sa one niczym innym jak tworem naszej wyobrazni. Czego ty sie boisz? Co powoduje twoj stres? |
|||||
| Strach i stres to bardzo destruktywne emocje. Strach i stres moga nawet zabic. Znamy wiele zjawisk. ktore sa nastepstwem tych negatywnych emocji: moga one doslownie zzerac kogos od srodka, powodujac wrzody na zoladku, raka, zawal serca i inne tego typu rzeczy. Ale strach i stres moga rowniez wywolac skutek natychmiastowy. Mowimy tu o poteznych silach, ktorych dzialaniom podlegamy. Mowimy o powaznych zjawiskach, z ktorymi nie ma zartow. | |||||
| Druga Historia Przed paroma laty pewien mezczyzna zostal uwieziony w ciezarowce-chlodni. Pracowal on w niej, gdy przechodzacy obok inny pracownik, nie zdajac sobie sprawy z tego, ze ktos jest w srodku, zasunal, zaryglowal i zamknal na klodke drzwi. Znajdujacy sie w srodku mezczyzna znal sie na ciezarowkach-chlodniach - pracowal przy nich ciagle. Wiedzial on, ze drzwi te beda teraz zamkniete az do nastepnego dnia gdy pracownicy przyjda zaladowac do kontenerow towary. Wiedzial rowniez, ze jezeli nikt nie przyjdzie otworzyc drzwi wczesniej niz nastepnego dnia i nie uwolni go z pulapki, w momencie gdy o zwyklej porze otworza drzwi, bedzie on od dawna martwy. Byla to przeciez chlodnia - na dachu kontenera bylo urzadzenie chlodzace, wdmuchujace do niego zimne powietrze, czekala go wiec niechybna smierc przez zamarzniecie. Byl w potrzasku bez wyjscia. Temperatura zaczela opadac. Przekonany o nieuniknionej smierci, mezczyzna wpadl w panike, co zapewne wiekszosc z nas by uczynila, bedac przekonanym, ze jestesmy uwiezieni w chlodni gdzie musimy zamarznac. Zaczal on krzyczec, walic i kopac w drzwi chlodni, starajac sie wydostac. Staral sie dosiegnac sufitu aby wylaczyc urzadzenie chlodzace, czy w jakis sposob znalezc wyjscie. Ale wyjscia nie bylo. Urzadzenie pracowalo, a drzwi byly zamkniete od zewnatrz na klodke. Zfrustrowany i wycienczony, padl na podloge chlodni. Skad wiemy tyle na temat tego, co dzialo sie tam w srodku? Otoz mezczyzna wyciagnal dlugopis i zaczal pisac na podlodze kontenera. Napisal cos na temat swojej rodziny i rozne rzeczy, ktore prawdopodobnie ja i wy rowniez napisalibysmy, gdybysmy sie znalezli w podobnej pulapce bez wyjscia. Ale w calej tej pisaninie znamienne jest kilka zdan. Pierwsze to: "Robi sie tak zimno tu w srodku." W chwile potem napisal: "Jest tak zimno, ze dlonie zaczynaja mi dretwiec.". W chwile pozniej napisal: "Tak mi sie chce spac." - a jest to ostatnia rzecz. ktora czlowiek robi zanim zamarznie na smierc. Ostatnie zdanie brzmialo: "To moze beda moje ostatnie slowa" - i dalej pismo przechodzi w dluga kreske nakreslona przez dlon wypuszczajaca dlugopis. Nastepnego dnia pracownicy przyszli i zaczeli otwierac kontenery, aby sprawdzic je przed dokonaniem zaladunku towarow przewidzianego na dany dzien. Jeden z pracownikow otworzyl drzwi chlodni i ujrzal martwe cialo mezczyzny na podlodze kontenera. Wezwano odpowiednie wladze, cialo zabrano w celu przeprowadzenia sekcji zwlok w zwiazku z tajemniczymi okolicznosciami, w jakich nastapila smierc. Podczas sekcji zwlok stwierdzono, ze cialo mezczyzny wykazuje wszystkie mozliwe fizyczne oznaki smierci przez zamarzniecie. O czym "zamarzniety" mezczyzna nie wiedzial? - Otoz urzadzenie chlodzace na dachu kontenera bylo zepsute i dzialal tylko wentylator, wdmuchujac powietrze z zewnatrz. Nie bylo to lodowate powietrze pompowane do kontenera, ale normalne powietrze z zewnatrz o dodatniej temperaturze. Nie udusil sie on takze. Na zewnatrz temperatura tej nocy nigdy nie spadla ponizej 13 stopni Celcjusza. Nie zamarzl on na smierc - on po prostu sam sie zabil. To jego mysl pelna strachu i przekonanie o tym, ze musi umrzec, zabily go. Zabila go potega jego mysli, jego umyslu.
Mocne, nie? Mowimy tu o poteznych silach, ktorych dzialaniom podlegamy w naszym zyciu bez wzgledu na to, czy zdajemy sobie z tego sprawe, czy nie. Wytwor naszej wyobrazni? Tak, w obydwu wyzej opisanych wypadkach ludzie ci w swojej wyobrazni wytworzyli strach przed smiercia, silne przekonanie, wiare w to, ze musza umrzec - i oboje poniesli smierc. To sa wlasnie rzeczy, ktorych sie boimy, ktore wywoluja w nas stres - sa one niczym innym jak tworem naszej wyobrazni. Czego ty sie boisz? Co powoduje twoj stres? |
|||||
| Byla sobota rano i Arnold Lemerand (Southgate, Michigan) wlasnie wybral sie na przechadzke. Nagle dobiegl go krzyk dzieci, pospieszyl wiec na miejsce, gdzie bawily sie w poblizu budowy. Okazalo sie, ze ze sterty rur osunela sie jedna masywna zelazna rura i stoczyla sie na dzieci, przygniatajac piecioletniego Filipa Toth'a do ziemi. Glowa chlopca byla wgnieciona w ziemie dokladnie pod ogromna rura i wydawalo sie, ze nie uniknie on smierci przez uduszenie. Arnold Lemerand rozejrzal sie wokol, ale w poblizu nie bylo nikogo, kto moglby mu pomoc w probie uratowania chlopca. (Po podniesieniu rury, Lemerand pomyslal ze wazy ona ze 300-400 funtow). Zrobil on jedyne co mogl uczynic w tej sytuacji: schylil sie i uniosl wazaca 1,800 funtow zelazna rure znad glowy chlopca. Po tym zdarzeniu kilku mezczyzn usilowalo podniesc rure, ale nie udalo im sie nawet ruszyc jej z miejsca. (Lemerand, jego dorosli synowie, reporterzy i policjanci rowniez usilowali potem podniesc rure, ale nie byli w stanie). Podczas interview z Associated Press pan Lemerand, ktory mial wowczas 56 lat, przyznal sie, ze przed szescioma laty przebyl powazny zawal serca. "Nie powinienem podnosic zadnych ciezszych rzeczy." - oswiadczyl z usmiechem, z ramionami chlopca wokol swojej szyi. Tak czesto slyszymy o przypadkach cudownego przyplywu energii - czyz nie? Babcie podnoszace auta, strazacy dokonujacy rzeczy niemozliwych podczas prob ratowania ludzi, wykazujacy nadludzka sile. Staram sie sprawdzic wartosc tych niewiarygodnych historii, aby moc udokumentowac co sie naprawde wydarzylo, oraz staram sie ustalic w jaki sposob bylo to mozliwe. | |||||
|
Prosze czytaj dokladne informacje
|
|||||
|
|
|
||||